(Bez)treningowa cukrzyca u sportowców

„Ja mogę”, „mnie nie dotyczy” – takiego wyrażenia najczęściej używa człowiek sportowiec, zapytany czy ogranicza spożywanie cukru. Tak jednak myśli człowieczek, który bardzo dużo się rusza, ma szybki metabolizm i szczęście nie tyć jak inni którzy tego nie robią. Ale czy mniejszy poziom tkanki fat i kilosy na wadze sprawiają, że już możemy czuć się cwaniakami lepszymi i zdrowszymi od innych? Z pewnością nie!

Dla tych, którzy tak myślą oraz błędnie rysują i zapoczatkowują mylne trendy – a nie przekonują ich biologiczno – fizjologiczno – naukowe fakty – piszę ten artykuł, dzieląc się moim doświadczeniem i wiedzą (a może nazwałby to przeżyciami i odczuciami) poprzez swoje ADHDowskie spojrzenie na temat.

shutterstock_380557363-ac7db08241dbffc2f892ce14ec43e997

Otóż dokładnie rok temu – późna jesień 2017 przeżyłem coś czego już więcej nie chcę. Nie było to wydarzenie, lecz okres. Przez wielu nazywany roztrenowaniem. Piękny, długo wyczekiwany czas, gdzie sportowcowi można wszystko. A do tego jeśli sezon był udany, to już rozkosz potrójna. Robię co chcę, żre co chce, nie unikam imprez – przez trzy tygodnie bajlando! Robię dużo… lecz nie trenuje nic. Człowiek zaczyna rozumieć że jest życie poza sportem, i w celu naprawienia stosunków rodzinno – społecznych Piotruś postanawia przedłużyć ten okres o kolejne tygodnie lenistwa próbując udowodnić sobie (pośrednio żonie) że nie jest sportowym pojebem i umie bez niego żyć.

Łatwo nie było biorąc pod uwagę przebywanie wśród PROsów którzy już zaczęli swój „endorphines hunting” na sezon kolejny. Ale daje radę. Obietnica to obietnica. Opieprzam się. To znaczy pracuję – nie trenuję. Sporadyczne aktywności typu yoga czy basen w celu przewietrzenia głowy treningiem nie nazywam. I zaczęło się dziać niedobrze. Coraz więcej odczuć jakie nigdy nie miałem. Problem z samym sobą. Objawy fizyczne drętwienia rąk i nóg, niepokój, bezsenność. Objawy psychiczne „jakby opuszczanie” swojego ciała. Ja pierdole! Co to jest? Deprecha. Wg mnie to deprecha miała być. Im więcej sytuacji stresowych, tym gorzej się działo. Głupie myśli do łba przychodzą – arghhh, niechętnie wspominam tamten czas. Wspominał coś Brzegu, że miał problemy cardio, gdy odpuścił. Wprawdzie o przerośnietej lewej komorze wiem i związanych z tym objawach nagłego zaprzestania trenowania. Ale to nie to. Sam nie dam rady, ale kogo o pomoc prosić? Doktorek zanim psychotropek narzuci najpierw pójdzie tropem przeswietleń, badań, p/bolaków, p/zapalniaków, które ja nie preferuje i sensu wizyty nie widziałem. Krew zbadałem ogólnie. Nic nie brakuje. Ale czy czegoś nie za dużo, to gdzie ja stereotypowy głupi Polaczek mógłbym przypuszczać. Trafiam to przypomnianej sobie z przeszłości Pani M. która „prześwietla” mnie po swojemu i wskazuje problem z wątrobą a winowajcą może być trzustka. Mnie, średnio kumatenu i coś tam ogarniętemu nie trzeba długo by rozkminić że coś nie tak z cukrem będzie. A dokładnie z hormonami, których wystrzał powoduje cukier. „Ale jak? Przecież ja słodyczy nie jem! Ciastami też się nie napycham! O co kaman? Węglowodanów jem dużo, ale przecież to nie… zaraz!… moje główne źródło węgli ostatnimi czasy to… OWOCE! Fruitsy kurwa! Czy to one mi ryją banie? Fruktoza takich jaj by narobiła? Szybki searching memory back. Zgadza się. Podjarany termomixem wchodzą pieknie soczki owocowe. A im większa fantazja dzieci tym lepiej, bo zdrowiej:) myślę. Koktajle Shreka dosładzane miodem… głupi człowiek. Na domiar, teraz już wiem złego, sałatki owocowe. I to na wieczór. Od przygotowywania żarcia pudełkowego chcę odpocząć, więc owoce najlepsze i najszybsze, myślę. Zastąpią posiłki. Do pracy standard 1banan, 1jabłko, 1pomarańcz i gruszka albo co tam biedrona jeszcze na promce miała – aha, jeszcze podjadanie pomelo przy wieczornym filmie. Wszystko błędnie zaplanowane by nie przytyć za dużo gdy się nie ruszam. I z wagą było OK. Może kilo w górę, ale to normalne myślę – roztrenowanie:)

Węglowodany

Zaczynam searching naukowy. Czytam publikacje na temat cukrzycy u sportowców. Częsta sprawa. Szczególnie po zakończeniu kariery. Układam klocuszki mojego przypadku. Dużo się zgadza, ba nawet wszystko.

WNIOSKI:

Zmęczony sezonem obrażam się na ruch. Spowalniam metabolizm. Nie zmieniam jednak sposobu żywienia, albo trochę zmieniam – na większą dawkę fruktozy (a propos niej, może nie wyjść w klasycznych badaniach glukozy z krwi). Jednak nie spalam jej. Nie jest wprowadzana we mnie okołotreningowo (gdyż ich nie ma). Kończę dzień na słodko, zaczynam na słodko (kaszki z owocami, soczkami i miodkiem:) Jak jakiś Kubuś Puchatek! Zamiast spać gapię się w sufit. Wątróbka próbuje sobie poradzić z nadmiarem fruktozy, ale kosztuje ją to pewnego wysiłku. Razem z trzustką walczą z tym paskudztwem, tak więc ciało nie chce się przełączyć w tryb uśpienia. Każda stresowa sytuacja, w której kortyzol się produkuje odcinanie i brak racjonalnego myślenia. Jak w hipoglikemii. Tak, tak. To reakcja obronna trzustki, która strzela insuliną. A komórki coraz bardziej stają jej okoniem. Robi się rozpierduch jakich mało doprowadzając człowieka stanu psedodepresyjnego (moja nazwa).

Nowy rok rozpoczynam z nowym postanowieniem. Ograniczyć co złe. Ale jak to ja, ze skrajności w skrajność, zgrupowanie narciarskie w Zakopanem przeżywam bez owoca. Do tego treningi. To powoduje że znów zasypiam jak tylko przyłoże głowę do poduszki. Zaczynam wracać. Nie ma „schiz”, znowu ufam sobie. Nauczony. Doświadczony. Czy jem owoce? Oczywiście. Placki, ciasta, odżywki węglowodanowe. Jednak robię to na świadomce do czego służą czyli :

1)po co? jako szybkie paliwo, energię którą potrzebuje włożyć do kotła i spalić. Nie zmienić w popiół. Nie zostawić na potem

2)kiedy? Na trening, nie regenerację. Kiedy nie trenuje, ich nie potrzebuje, ich nie przyjmuje.

W połowie roku przyszły z pomocą moje liofilizowane tabsy mocy Juice Plus. Czyli wciągam witaminy z owoców i warzyw bez zbędnych cukrów i wody. I’m very happy, że je mam.

Po co to piszę? Bo tym edukuje. Ratuje. Może kogoś, kto był w podobnej sytuacji i nie zczaił, że to fuckin sugar robi mu/jej zło. Że nie trzeba mieć otyłego dupska i spasionego brzucha, a być nie w formie. Może ten Twój przewlekły wkurw i zachowywanie się nieracjonalnie będąc dla innych okrutnym gburem to wynik nierównowagi pomiędzy hormonami, którą zaburza nadmiar nieprawidłowych carbohydrates? Think about it.

Jedna uwaga do wpisu “(Bez)treningowa cukrzyca u sportowców

  1. Pingback: Preparation OCREC2019 – PIOTR PRUSAK ADHD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.