Camp full of ENERGY

23 lipca wylatuje do Francji na zgrupowanie świeżo wyłonionej Reprezentacji Kajakarzy Górskich🛶. Niezwykle ważne, bo bezpośrednio przed Mistrzostwami Europy. Do pracy. Z ludźmi. Akcje tego typu nie są łatwe. Priorytet wysoki. Walka o wyniki, od których wiele zależy. Chęć zdobycia medalu, który ustawi Reprezentacje na dalszą część sezonu. A we mnie ta chęć jest wielka. Czuje, że bardzo go chce, że jest on potrzebny. Nie ważne kto go zdobędzie, nie ważne jaki kolor. Chce wrócić z Mistrzostw z medalem na szyi kolegi lub koleżanki. Albo może tak; NIE CHCĘ WRÓCIĆ BEZ MEDALU. Wiele razy już tak było. Nie lubię tego. Głębokie przeczucie i wiara, że tym razem się uda napędza mnie bardzo do działania – zrobić wszystko co w mojej mocy, by tak się stało. Okres taperingu tj.wyostrzania przedstartowego, wyostrza również atmosferę i humory zawodników. Tym bardziej po niepotrzebnej burzy medialnej wokół kwalifikacji do Kadry sprzed tygodnia. Nazywam to stanem Fusy. Coś pomiędzy skupieniem, a obrażeniem. Byciem tu, ale jednocześnie gdzie indziej. Rozdrażnienie,szukanie tematów, plotek, obgadywania, wybuchania, wrrr…. nie lubię tego. Ale tak jest. I taki też byłem (mam nadzieję, że nie jestem) przed stratami typu priority. Uff, it’s not gonna be easy – I thought. Nauczony, by nie trapić się tym na co nie mam wpływu, zamierzam zrobić najlepiej to na co wpływ mam. A na mój stan i to jak się czuję mam ogromny. I postanawiam się o tym przekonać. Coś sobie udowodnić. A zatem wiedząc, iż potrzebuję siebie (i mnie potrzebują inni) w doskonałej kondycji psychofizycznej. Przy długiej i urozmaiconej logistycznie podróży (autokar, spóźnienie na pociąg, 2x lot samolotem, samochód) miałem czas do zaplanowania co zrobić. A założone na nogi kompresy🧦 podkolanówki rozpoczynają ten proces. Zamierzam zastosować się bardzo do zasad, które głoszę. Na wykładach, prelekcjach i wszędzie wokół. Na temat regeneracji. Ciała i ducha. I to tak Strictly. Bo przecież poza wymienionymi powodami mam jeszcze w planie mocno, ale to mocno potrenować samego siebie. Czyli zrobić formę ponad obecną normę. A moje niedawne starty kontrolne ukazały nad czym pracować.Plan zrobiony. Wykonuje pracę. Nie zaniedbuję nikogo. Dużo trenuję. I się maksymalnie regeneruję. Wg ustalonych przeze mnie zasad ADHD. Czyli dbam o to jak śpię, jak jem i co piję. A zaczynam od zminimalizowania negatywnych skutków podróży jakie czyni destrukcyjna pozycja siedzenia na dupie. W autobusie🚌 nogi wysoko, w pociągu🚅szlifek po wagonach, na lotnisku przebieżki, stretching i podskoki, w samolocie🛫 łażenie do kibla bez załatwiania potrzeby. Byle się ruszyć. Jedzenie na stojąco o zaplanowanych porach. Nie podjadanie. Zmęczony, ale przekonany, że zrobiłem co mogłem kładę się spać po północy. Wstaje o szóstej. Idę pobiegać. Luźno 29minut (jak zobaczysz na załączonej foci). W pokoju przemeblowanie pod zajęcia yogi. Robię ćwiczenia oddechowe. Lubię je. Lekki stretching. Czuję się wybornie. Postanawiam, że tak będą wyglądały poranki przez najbliższe dziesięć dni.Nazajutrz wagina. Ważenie zawodników i samego siebie. Poziom tłuszczu sprawdzony. Niezadowolony. Musi zniknąć. To znaczy zmniejszyć się. Mięśnie również. Fajne są, ale biegania nie ułatwiają. Przekonałem się o tym boleśnie podczas ostatniego Spartana w górskiej Białce. Plan treningowy się rysuje. Pod tym kątem go modyfikuje. A czekająca na mnie we Francji Meridka pomoże mi w jego realizacji.Zakupy. Jak zawsze wartościowe, zielone i najmniej przetworzone. Porcje o połowę mniejsze niż zazwyczaj. Będę jadł tyle co potrzebuję, a nie tyle co chce. Dążę by jedno znaczyło drugie. W ręce wpada Igor z książką tzn. zabieram Igorowi książkę pt. „Waga startowa”. Uświadamia mi ona, że jem co trzeba, kiedy trzeba, lecz nie tyle co trzeba. Dostosowuję się. Ważne bym nie był głodny. Bo tego nie lubię. Ale też nie przejedzony. Tego też nie lubię, a zdarza mi się to zdecydowanie częściej. Wracam do sprawdzonego systemu z małą kolacją i bez podjadania. Czyli po prostu powrót do dobrych nawyków, które efektywnie przerabiałem wcześniej.

camp

Z wiedzą i pomocą ADHD, który tak lubi programować treningi 🙂 tworzę bardzo przemyślany program na 10 dni. Akcenty zakwaszenia ustawione na 4 jednostki (zaznaczone kolorem kwaśnym, pomarańczowym) – dwie biegowe i dwie OCRowe. Jedno bieganie rytmowe, i cztery długie rowerowe tlenówki (kolor tlenowy, niebieski). Do tego 4x siłka (2x chwyt 2x czysty strenght). Wszystko ustawione w czasie, by pracować i dosypiać drzemką. Chociaż piętnastominutową. Żarcie ustawione pod trening. Do tych szczegółów, że nawet ilość wypitych kaw w danych dniach i o danych porach ma znaczenie. Przy siłce bardziej białkowo, przy glikogenie więcej węglowo, a przy tlenie tłuściutko. Ale wszystko w większości alkaicznie i p/zapalnie. Rodzaj materiału białkowego w moim przypadku nie zmienił się. Z własnych przekonań produkty mleczne i mięso ssaków odrzucone. Za to ryby i owoce morza podrzucone na wyższą półkę. Mocne postanowienie wstawania, kiedy się obudzę, czyli bez niepotrzebnego rolowania się po łóżku i złudnego „dosypiania” . Choć budzika nie nastawiałem, na nogach byłem znacznie wcześniej niż reszta ekipy. Przed zjedzeniem i związanym z tym trawieniem wchodzi oddechówka, albo bezdechówka (kiedyś może więcej o tym), yoga – bo tak nazywam mój selfstretching i rozruszanie się w dowolny, w zależności od chęci głowy sposób; spacer, bicykl, truchcik…nie dłużej niż 30minut i na pewno nie intensywnie. Powrót w porze, gdy inni śmiertelnicy już otwierają oczka, robię śniadanie – nie gapię się w telefon, jem śniadanie – trochę gapię się w telefon, bo wchodzę w sieć odbezpieczając tryb „samolocik”. Rozpoczynam dzień pracy, w który muszę rozsądnie wpleść dwie jednostki treningowe. Radzę sobie z tym świetnie. Doskonałe zaplanowanie i tego realizowanie daje mi kopa do działania. I nawet daję radę z wyzwaniami, które pojawiają się z zaskoczenia i chcą rozbić mój „reżim”. A do tego słucham i czytam przywiezione przeze książki. A czytając się relaksuję. A relaksując się REGENERUJE.Tak przez kolejne doby. Oczywiście żaden dzień nie przypominał poprzedniego. Napięcie rosło wraz ze zbliżaniem się weekendowych startów ekipy. Ja konsekwentnie dbałem o swoją homeostazę „susząc” głowę gdzie się da. Niewątpliwie pomógł mi w tym fakt posiadania rowera szosowego. I możliwość dostania się w wysokie góry. Na przełęcze zjeżdżone przez najlepszych kolaży Tour de France. To „odkorowanie” głowy było jednocześnie moją regeneracyjną jednostką tlenową.

I choć długo noszę się z zamiarem napisania coś więcej o sposobach regeneracji sportowca, to tutaj jeszcze nie uchylę (nie mam czasu, a chce to zrobić dobrze:). W kilku słowach, punktach przedstawię fakty, które sprawiły, iż cieszyłem się tak dobrym samopoczuciem przy katowaniu się tyloma godzinami treningów. I nie dbam o to, że komuś może wydawać się to bardzo subiektywne i nie koniecznie zadziałać u każdego. I pewnie nie zadziała u wielu. Ja wiem jak się czuję… i tym próbuję odpowiedzieć na wielokrotne, i już irytujące pytania rzucane do mnie „SKAD TY MASZ TYLE ENERGII?”

  • Przekonanie, że nie działa o czymś gadanie, tylko działanie
  • wiara i ustawienie podświadomości, że to co się robi ma sens
  • rozplanowanie treningów. Nie nachodzące na siebie dni mocnych, intensywnych treningów (przeplatanie treningów w zależności od rozwijanej i trenowanej cechy)
  • realizacja jednostek tlenowych, regenerujących za pomocą innych sportów niż główne treningi. To znaczy zapierdol był w bieganiu, tlen robię na rowerze. Dokładając ponaddwugodzinne wybiegania nie miałbym tyle gazu w treningach na które tego gazu potrzebuję. I załatwiłbym nogi. Shin splint czy ITBs murowany (przerabiałem już to, i to w tej samej miejscowości jakiś czas temu)
  • paliwo (czytaj żarcie) wlewane o ustalonych porach
  • mieszanka paliwa (czytaj jakość pożywienia) najbogatsza
  • skład paliwa (czytaj składniki makro tj węglowodany, białko, tłuszcz) bilansowane w zależności od rodzaju treningów
  • wysypianie się
  • stronienie od alkoholu (wina nie liczę – Resweratrol potrzebny, a mocny alko też na poziomie totalnego zero nie był:)
  • unikanie Wampirów energetycznych tj. ludzi zjebanych, marudzących, żywiących się naszymi niepowodzeniami
  • unikanie plotkarzy i aferzystów
  • Duuuuużo picia. Dwa dzbanki 1.5 litra wypijane podczas samego pobytu w pokoju hotelowym to minimum
  • w piciu rozpuszczane witaminki, minerałki itp.

Dodatkowo poza super żarciem ze sklepu przyjmowałem przywiezione:

  • Niezastąpione Fruits&Vegetables by Juice Fruit💊💊
  • Aminokwasy w płynie
  • wapń
  • witamina C
  • kreatyna

W skrócie mogę powiedzieć, że dbałem o higienę i kulturę jedzenia🍽️. Byłem mniejszą świnią🐷 przy stole, a większym dzikiem na treningu🐗. Trochę newsów dla siebie odkryłem. Choćby udział orzechów w regulacji apetytu 🥜🌰.To wszystko powoduje, że powtórzona wagina w 9ątym dniu zgrupowania pokazuję 1.5% tłuszczu mniej. Tłumaczy to moje polepszenia w treningach (mam na myśli liczby porównawcze w analizach tempa, tętna i efektów treningu – a liczby to już fakt, a nie moje odczucie).

Reasumując, podsumowując mam przeświadczenie (znów subiektywizm), że jestem niewolnikiem ilości żarcia z przyzwyczajeniami. To moje oczy dostają co chcą, mózg co chce dostaje, brzuch dostaje… ale żaden z tych narządów tego nie potrzebuje.Chcę by ten wpis był świadectwem tego jak dobrze można czuć się pomimo obciążenia fizycznego i psychicznego, który towarzyszy każdemu z nas. I nie chodzi mi tu tylko o Ciebie Drogi czytelniku. Czysto egoistycznie myślę o sobie. Ten artykuł niech mi przypomina jakim byłem zadowolonym z życia facetem, gdy się dobrze prowadziłem:)

Aha, nie muszę dodawać, że Reprezentacja spisała się na medal. Srebro zostało zdobyte🥈!!!

Pozdro with excellent feeling😁ADHD

P. S. Foto z moim wymyślonym FitSportowym deserem z mleka kokosowego🥥

Jedna uwaga do wpisu “Camp full of ENERGY

  1. Pingback: Preparation OCREC2019 – PIOTR PRUSAK ADHD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.