Preparation OCREC2019 part.2

PHYSIOLOGY aspect

O psyche już było. Czas na soma. I nastawianie go do robienia niemożliwego:). Przy zachowaniu umiaru i ważnej regeneracji. Bardzo ważnej. Najważniejszej. Stawiam na nią teraz bardzo wiele. Po niepotrzebnym odstawieniu fizykalnego wspomagania metabolizmu zimnem wracam do chłodnych pryszniców i kąpieli, przez większość nazywanych morsowaniem. Ciepło jednak nie dla mnie. Dużo też myślę o niepotrzebnym trenowaniu, dorabianiu, które niczemu nie służą. Które powodują większy stres, i skracają dobę. Postanawiam trochę pozmieniać nakreślone niepotrzebnie przez siebie stereotypy. Czyli wyznaję zasadę LESS IS MORE

BASEMENT. W okresie zimowym zaplanowane dużo pracy tlenowej, lecz nie koniecznie biegowej. Narty biegowe w Jakuszycach robią wtedy krucjalną robotę. A skiturowe dokładają element górskiej pasji, z której doskonale przechodzę do długo nie używanych, wyższych stref tętna. A start na Pilsku i wygranie etapu podbiegu w parze z oczekującym na narodziny potomka Mr.Polaczykiem podczas Memoriału Strzeleckiego był wisienką na tym kawałku tortu. Wciąż bez przeszkód. To znaczy treningu na przeszkodach. Postanawiam zrobić pod nie podkład. Równocześnie z bazą tlenową kształtuję podstawy siły. Siłka produkująca białe włókna szybkokurczliwe: Thrusterki, Pull Upy, Deepsy czy Dead Lifciki zajmują mi dużo czasu. Jednak widoczny efekt w postaci większych munskułów i twardego core’a przekonują głowę, że zmierzam w dobrym kierunku. Podobne zalecenia dla podopiecznych, którzy najwyraźniej zaufali mojej sposobności robienia z siebie maszyn biegowych i OCR. Ale ja jeszcze od OCR bronię się. Terminarz wyjazdów służbowych nie pozwala mi na walkę i wspieranie drużyny w Lidze OCR. Tak miało być. Tym bardziej, że pewien team z którego się uwolniłem robi złą robotę i liga traci smak. Nie narzekam. Robię swoje. Ogólne przygotowanie przyda się do wszystkiego. Czy to triathlon, czy rower, czy cokolwiek się tam w głowie ADHD urodzi, ogólny rozwój będzie przydatny. Dużym plusem takiego trenowania w niskich intensywnościach jest możliwość robienia wspólnych treningów, z grupą, z partnerem, czego nie robię będąc zbytnio indywidualistą w sezonie właściwym. Nawet próba aktywizacji Bunii do wspólnych aktywności została podjęta… lecz nie wszystko jest jednak możliwe:)

AKUMULACJA&TRANSFORMACJA.

Ciałko ogólnie rozwinięte. Jest pobiegane, poskakane, popływane i posiłowane. Główka nabiera ochoty na OCRki. A więc do dzieła. Program trenowania już długi czas w tyle czachy tworzył się. Ta czacha wiedziała co robić. Jak już kiedyś rzekła „startujesz w OCR, trenuj OCR”. I to się tyczy każdej dyscypliny. Miałem wrażenie, że jest popularne (modne) rozwijać cechę szybkiego i długiego biegania ponad wszystko. Jak to ja, musiałem się nie zgodzić. Robić kilometry niczym maratończyk? Czyli uznać tydzień bez 100km za słaby? Tylko po co? Dla mnie mądrzejszego znaczenia nabrałoby zrobienie innej setki po tygodniu prawidłowego treningu pod OCR. Czemu tak? Zbyt dużo widziałem kozaków latających po 33min na dychę, a znikających w tyle przed metą (albo wogóle się tam nie zjawiających). Albo wybieganych, wytrzymałych, wyżyłowanych ultrasów, którym warun nie pozwala zwiększyć tempa czy przycisnąć na przeszkodzie. Of course pod konkretne biegi miałoby to sens. Ale ME rządzić miały się innymi prawami. Prawami OCR, gdzie znaczenie ma wszechstronność, umiejętność radzenia sobie w każdych warunkach. Tak więc stawianie na rozwijanie jednej cechy pod ME byłoby zbyt ryzykowne. Może i bym przyspieszył tę moją najsłabszą, czyli bieg, ale co jeśli teren nie pozwoli mi rozwinąć skrzydeł? Jeśli będą podbiegi, a przeszkody jak w Danii?
Uznałem – co wcześniej myślałem – kluczowe jest trenowanie odpornośćci na zakwaszenie. Czyli pokonanie przeszkód w zmęczeniu, a po jej zrobieniu zerwanie się do biegu, a nie pedalenie, zwalnianie i użalanie się nad sobą, pod pretekstem zbierania sił. Tak więc taki mój cel. Zrobić siebie i tych co trenuję odpornymi na kwas mlekowy. A nieustanne dążenie do podnoszenia Vo2max (które w moim przypadku ledwo 60ml/kg sięga), robię w okresie przygotowawczym.
AKUMULATION STAGE COMLETED. Lecz nie ready to compete. Chcę trenować, lecz jeszcze nie startować.
Po okresie przyjemnych treningów objętości tlenowej i siłowej następuje czas transformacji z podniesieniem intensywności, oraz wprowadzenie jednostki czasu do treningów siły, co jak wiemy gdzieś tam z jakiegoś przedmiotu w szkole daje moc (P=W/t). Dla tych bardziej zmotoryzowanych🚗 niż fizjologicznie skrzywionych tłumaczę: w Mustangu z silnikiem o wysokiej pojemności (płuca) zwiększamy tak upragnione przez wszystkich konie mechaniczne (mięśnie), dając przewagę w każdym wyścigu🏁 nad fabrycznymi jednostkami. W tym samym czasie jeszcze bardziej doceniam rodzaj wlewanego paliwa (na niskim oktanie, nie będzie osiągów, do tego silnik zmniejszy swoją żywotność). Zacząłem o tym więcej głosić robiąc prelekcje dla sportowców, rodziców przyszłych sportowców i dla Ciebie nieco w sieci (tutaj).
Lubiąc eksperymentować, a nie lubiąc się wymądrzać czymś niesprawdzonym – inaczej mówiąc chcąc być praktykiem więcej niż teoretykiem – dochodzę do pewnych przekonań, wyczuwam wpływ pewnych produktów na samopoczucie, humor. A może raczej brak tych kradnących mi energię. I tak poprzez wykluczenie siakiś, a zwiększenie owakich składników powstaje dieta ADHD. I nie ma bynajmniej na celu stereotypowego gubienia kilogramów czy pozbywania się cellulitu. Ma mnie czynić szczęśliwym, wypoczętym, zdrowym człowiekiem, zawsze gotowym do życia rodzinnego, pracy i treningu ponad przeciętność. A to nietrudne, bo przeciętny człowiek teraz to cienias. I kiedy ktoś mówi z pożałowaniem mnie, że ja to muszę mieć ciężko z takim rygorem posiłkowym, to ja zaczynam żałować jego, mając nadzieję, iż kiedyś zrozumie, jakie to fajne żywić się najprostszym, mało przetworzonym i ogólnie dostępnym pokarmem, przygotowanym przez siebie i wprowadzanym o regularnych porach. W kwestii żywienia dochodzimy do odpowiedzi na pytanie zadane mi po Mistrzostwach przez dziennikarza pewnego męskiego czasopisma: Tak, dieta jest nie tylko cichym bohaterem mojego sukcesu.

Moje obciążenia treningowe doskonale przedstawia rycinka zestawiająca dane z mojego Polar’ka. Nabyłem go w połowie lutego, dlatego słupki są od marca. Przedstawiają długość czasu trenowanego w danym miesiącu wyrażoną w godzinach. Widać jak na dłoni że obciążenie schodziło z każdym miesiącem. Intensywności tu nie widać, ale dbałem o nią intensywnie myśląc nad odpowiednią jej podażą co ukazują niebieskie słupki piątej strefy WTH (Welcome to hell ) na zestawieniu drugim, rosnąc odwrotnie proporcjonalnie do objętości. Tam też dopatrzeć można się zmiany stosunku pracy tlenowej (fiolet) do kwasomlekowej anaerobowej (czerwony). W czerwcu, miesiącu mistrzostw, w bezpośrednim przygotowaniu startowym nie było miejsca i czasu na robienie zbędnych minut czy kilometrów. Było krótko, intensywnie, konkretnie.

PROGRAMOWANIE

Jednostki treningowe. Co tu stworzyć, jak to ułożyć by sobie i innym życia nie zniszczyć? Sport, który sobie wybrałem na obecnym etapie życia charakteryzuje się trenowaniem multidyscyplinarnym. Podobnie jak triathlon. Który przerabiałem (ale nie zrezygnowałem) i w którym wiele widziałem. Czasochłonne, urozmaicone treningi komplikują życie samozwańczych proamatorów i są powodem depresji, rozwodów i tym podobnych akcji. A ja PROsem nie jestem. Jestem fizjoterapeutą. Pracuje po 8-10godzin dziennie. Ponad 100dni jestem na zgrupowaniach ze sportowcami. Jestem ojcem dwóch rozrabiaków i mężem Bunii. Moi podopieczni też mają multum obowiązków i prac. Zresztą kto ich nie ma? Zmierzam do tego, że „wplecione” w życie treningi muszą być maksymalnie efektywne przy minimalnym nakładzie czasowym. W zależności od mikrocyklu (mocny czy luźny) upycham treningi biegowe, siły, wytrzymałości i chwytu oraz przynajmniej jeden łączący to wszystko imitując zawody OCR. Po mojemu jest to CFE (crossfit endurance), czyli bieganina przerywana ustalonymi zadaniami w postaci przeszkód czy kompleksów gimnastycznych. A jak to mądrze poustawiać by się nie zajechać to już w rękach i mózgu trenera. Dlatego moja głowa nierzadko jest pochłonięta rozkminami co w danym czasie dla kogo najlepsze. Ale jakbym tego nie lubiał, to bym tego nie robił. I tak przez kolejne 6 tygodni.

BPS

Next 6 weeks Block training. Pracujemy nad szybkością i wytrzymałością kwasomlekową w biegu oraz wytrzymałością siłową w reszcie ciała. By zaoszczędzić wspomniany, cenny czas wymyślam Ciabatte (zbyt skomplikowane i cenne by w tym poście wyjaśniać połączenie tabaty z treningiem chwytu i core’a). Ta włoska robota robi robotę i dokłada się do sukcesu, i wzrostu sprawności nie tylko mojej. Wciąż cisne poranną yogę. Pewnie z yogą to ma tyle wspólnego, że jest rano:). Walczę tym o lepszą mobilność, elastyczność – po mojemu – normalizuje napięcie mięśniowe. Po co to? Brak kontuzji, a nawet potrzeby wizyty u Fizjoterapeuty czy Masażysty przez pół roku niech będzie odpowiedzią. Z tego typu działań czasem stosowane były flossy i splinty, co ukazuje Mikrucik na foci poniżej podczas ME. ⬇️⬇️⬇️

ZDROWIE

Horrendalnie ważny aspekt mojego trenowania (czytaj życia). Jak wspominałem lubię eksperymentować na sobie. A dokładnie przekonywać się co działa na człowieka na + a co na -. Dlatego w miarę systematycznie robię badania krwi. Takie poszerzone, mnie interesujące szczegóły (w tym oczywiście testosteron:). Przed Mistrzostwami w Gdyni czułem się fantastycznie. Dużo za sprawą zgubienia tłuszczu, dzięki uświadomieniu sobie pewnych kwestii poruszanych w 📖”Waga startowa”. Pośredniczył w tym Igor, któremu bardzo dziękuję. Wracając do mega samopoczucia chciałem mieć to potwierdzone od wewnątrz. Wyniki powiedziały, że na zawody będę „nie do zajebania”. Umocniło mnie to w przekonaniu jak ważne jest zbilansowane jedzenie wg ADHD, w którym wszystko co zielone miało pierwszeństwo. Wartym zauważenia jest fakt, iż w tym roku przyjmowałem najmniejszą liczbę dodatkowych suplementów jak amino, białko itp. Nie chcąc obciążać moich filtrujących narządów jak wątróbka czy nerki ograniczyłem je znacznie. Zadbałem o odpowiednią podaż tłuszczy, witamin i minerałów co doskonale uzupełniały mi tabsy Juice Plus💊💊.

I tak powoli się rozkręcałem. Po trochę rozwijałem. Nowe wiadomości przyjmowałem, nieco odkrywałem, w życie wprowadzałem. Formę zrobiłem i sprzedałem. Medale zdobyłem, dużo doświadczyłem i… co dla mnie najcenniejsze – wiedzę nabyłem.

THE END

2 uwagi do wpisu “Preparation OCREC2019 part.2

  1. Pingback: Preparation OCREC2019 – PIOTR PRUSAK ADHD

  2. Agata Wichrowska

    Jak to jest niesamowite, gdy człowiek uczy sie i dokształca.o ile mądrzejsi stac sie mozemy. Dzieki Piter ze mi zaufałes w kwestii tabsów ciesze sie ze ci pomagają, niechpomagają tez innym. Twoj wpis jest niesamowicie cenny ,dla mnie osobiscie ale tez i uwazam powinien przeczytac go kazdy sportowiec. Nie potrafie nie npisac ze cie uwielbiam i twoje wpisy. Bądź taki jaki jesteś i nigdy się nie zmieniaj.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.