Mission OCR completed

Spełnienie

Czemu gęba tak się cieszy pomimo upodlenia i zniszczenia na trasie 15km w Londynie? Bo zakończyła misje. Dobiegł końca pewien proces trwający od… hmm, trochę za długo? Z chwilą przekroczenia linii mety na w/w dystansie podczas Mistrzostw Świata poczułem wielką ulgę. Nie wiedziałem, którą pozycje miałem (okazało się 4.), ale czułem się zwycięzcą. Wiedziałem, że wygrałem. Spełniony po zdobyciu niełatwego brązowego medalu w najbardziej obsadzonej kategorii M30-39 dzień wcześniej tym razem wygrałem… cudowne uczucie ulgi. Podrapany, pocięty, zmarznięty cieszyłem się, że to już koniec; MISTRZOSTW, SEZONU, MEZOCYKLU…

Upodlenie

Mój wkład w trenowanie OCR był tak duży, że przekroczył granice przyjemności. Wiadomka, dla większości Sapiens przyjemność jest kojarzona nieco inaczej niż dla nas pojebańców przedzierajacych się pod siatką z worem ważącym co najmniej połowę ciała, z ryjem w błocie, a nosem w… bucie przeciwnika. Wszystko przy niskiej, niekomfortowej temperaturze, w której nawet kibicowi drzeć się nie chce. Gdyby mama to widziała na pewno by zakazała!:). Ale ja nie o tej (nie)przyjemności. Mówię o elitarnym uczuciu samego trenowania czegoś co jest… elitarne. To znaczy nie dla kogoś z ulicy, ba, nawet nie dla kogoś sprawnego, wygimnastykowanego, wyżyłowanego, nasterydowanego, komandosa i innego Chucka Norrisa, który nie trenuje tej dyscypliny. Owszem taki ktoś pojawić się jakoś może na Mistrzostwach Świata czy Europy, może je nawet ukończy. Lecz poza pierwszą setką na pewno. OCR stał się jednym ze sportów niepiłkonożnopodobnych:) Czyli nie dla każdego. I ja godom o tej przyjemnej satysfakcji osiąganej po dobrze wykonanym treningu czy zawodach. Zalany endorfinami, bez względu na warun morda się cieszy😀. Dzień rozpoczęty wpierdolem musi być dobry. A tym bardziej, gdy zaraz po prysznicu dostajesz screen’a od kolegów, że też to zrobili. I love it!

Poświęcenie

A ja miałem wielką przyjemność trenować OCR. Programować. Rozwijać. Wyrzekać. Poświęcać dużo, otrzymywać mało. Niszczyć ciało. Dużo razy bolało. Fizycznie i psychicznie. Wszystko by osiągnąć najwyższy poziom w swojej dyscyplinie. Niczego jednak nie żałuję. Zdyscyplinowanie samego siebie, katowanie się do granic zrobiło ze mnie innego człowieka. Bardziej odpornego na „przeszkody” życia. I choć nie mam się za Terminatora to wiem, że łatwo byle co mnie nie położy. Żadne trudne warunki nie są straszne. Komfort nie jest potrzebny. Marudzenie jest bezsensowne. Niewygoda, zimno to tylko stan umysłu. Dzięki za to. Jak to w życiu – za każdą przyjemność trzeba zapłacić. Każdy płaci czym innym. Ja pewnie brakiem czasu. Ktoś by mógł krzyknąć, że zdrowiem. Ale to jest sporne.

Zastąpienie

Czas jednak przystopować. Powiedzieć sobie prawdę. Przyjemności już w tym nie mam. Trzeba posłuchać głosu serca. I ono, lekko scharatane po Ultra Spartanie (arytmia po wypłukaniu minerałków potrzebnych do jego bicia) mówi dość. Koniec szybkiego ścigania i intensywnego napierdzielania. Główka chce wrócić do przyjemności typu triathlon, mountaineering, może skyruning, ultra. Chce długo, a nie intensywnie. Chce na starcie spokojnie, nie wyrywać, nie ścigać od pierwszych metrów. Nie walczyć o podium. Zamykać listy, ale poprawiać siebie. Mózg wypełniony pomysłami związanymi z górami. Ale chwilowo miejsca w nim na OCRy nie ma. Może za jakiś czas inaczej stwierdzę, ale obecnie wiem, że nie mam ochoty wskakiwac na drążek, robić interwałów, bujać się na ringach. Będę się ruszał. Bezruch niezdrowy. Przerośnięta lewa komora tego potrzebuje. Ale inaczej. W „tlenie” wg. Krzystyniaka😁. Nie zostawiam OCRowego świata. Mam zbyt fajną drużynę , z którą jeszcze wiele przeżyjemy. Są tam mocne charaktery, które zmarnować się nie mogą. A ja chcę widzieć jak te diamenty się szlifują. Schodząc na drugi plan więcej zobaczę🔭. Lubię programować, a potem obserwować. Będę doradzał, dzielił się doświadczeniem. Lubię to. Pasji nie tracę. Mogę chyba stwierdzić; I 💓 OCR. Ale muszę to przerwać, by tego nie znienawidzić.

Wdzięczność

Wyrażam moją niezmierną wdzięczność za okazaną mi łaskę w tej całej przygodzie. To znaczy dzięki losie, że mnie oszczędziłeś, pomimo nierzadkiego przeginania, nie uszkodziłeś, a przez wszelkie kontuzje i dolegliwości – pokory nauczyłeś . I apreeciate it🙏

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.