Letter to myself

… na czas, kiedy będę głupszy i… bogatszy w emocje

Ten post jest bardziej dla mnie niż dla Ciebie. Jest czymś w rodzaju zapamiętania danej chwili i mojej obecnej rozkminy. Dlatego nie piszę tego na fejsie czy gdzieś tam jeszcze. Słowa te kieruję do siebie w przyszłości. Zwariowałem? Za dużo filmów z Marty McFly’em. A może inspiracja z Seksmisji? Chyba nie o to chodzi. Bardziej o brak zaufania do samego siebie. Do swoich decyzji podejmowanych w zależności od stanu emocjonalnego, w którym jestem(eś). A emocje potrafią oszukać i wpłynąć na mózg bardzo. Ostatnie dni mnie o tym przekonały.

13/03/2020

Czas jakoś po 22. Nie kładę się spać jak zazwyczaj. Głowa myśli. Ale juz nie o dalekiej przyszłości. O nieistotnych planach wakacji, zawodów, treningów, samorozwoju. To wszystko teraz mało istotne. Spisuję coś w formie pamietnika dla samego siebie. Bym za kilka dni, a może godzin przeczytał co myślałem wcześniej.

Few days ago…

Czy odwołają Igrzyska w Tokio? -Hi, bzdura. Takie przedsięwzięcie? Czy wirus zabija? -Nie gorzej niż świńska grypa kiedyś. Czy mamy się bać? -Nie, tylko nie dać na siebie kichać i pluć! Czy używać maseczek? -Eee tam. Lepiej zadbać o odporność! Akcja wirus wyprodukowana by coś zataić, by wprowadzić chaos. Sprzedać szczepionki, wyeliminować starszą ludzkość, wprowadzić bezgotówkowy obrót, przymknąć oczy na wprowadzenie groźnego dla zdrowia 5G, może tak, może nie. Teorii spiskowych wiele i zawsze. Takie rozkminy były. Kiedy? Zaledwie 5 dni temu. A dzisiaj? Gryzę się w język. Nie mam odpowiedzi na te pytania. Wkradł się niepokój. Wirus blisko. Obawa o życie. Złe informacje dolatują. Czarne jak gęste chmury we wczorajszym śnie. Zmienia to punkt patrzenia.

Czarne chmury…

Noc 12 marca. Pierwszy raz taki sen się pojawił. Sennik potwierdza; niepokój, coś się wydarzy, poza moją kontrolą. Długo nie czekam. 10:00 rano info że szkoły, że Tymek miał dzwona. Triada objawów niefajnych; uncouncious, loosing memory and vomiting na moje ubranie potwierdzają wstrząśnienie mózgu). Kurwa! SOR. A tam nerwy. Waiting. Coraz dłuższy. I coraz bardziej agresywny. Podczas trzech godzin następuje wystrzał negatywnych emocji związanych z czekaniem wśród bandy zjebów powodując, że człowiek kierujący sie tylko i wyłacznie dobrem swojego dziecka, chce wołać wszystko i zmykać do domu zabijając lekarza, pomocnika i wszystkich obecnych zapominając co jest dobre dla dziecka i po co tu przylazł z Nim (WPŁYW EMOCJI NA DECYZJE!). Resztkami energii i cierpliwości zgadzam sie na pobyt na oddziale chirurgii dziecięcej, a nawet towarzystwo wciąż zapominalskiemu Tymkowi Trąbalskiemu przez całą noc. Skupiony na zamartwianiu się stanem syna i małych, walczących pacjentów wokół. Dobijamy do rana. Tymek pamięta zeszły wieczór. Yuuupiii. Mama przychodzi na zmianę. Ups! Nie wpuszczamy. Pana możemy wypuścić ale juz pan nie wróci. Zonk. OK. Walić. Przyjmuje. Pacjentów swoich odwołuje i jazda do zabawiania, rehabilitowania, wysłuchiwania i gierek z pacjentami i ich rodzicami rozgrywania. TV wyłączone. Internet nie odpalony. Fejs nie odwiedzony. Nieświadomi co na zewnątrz. Wieczorem ze szpitalem się żegnamy. Ze światem witamy. Ale już nie tym samym.

Life is changed…

Jak na filmie o brzydkiej przyszłości. Czuć panikę. Powaga sytuacji urosła znacznie od ostatniej doby. Sieją wokół strach. A ja zbieram plony. Pojawia się uczucie ze snu o chmurach – niepokój. Chyba o to jednak chodziło. Giną ludzie. Nie widzimy, ale z Włoch słyszymy. Martwimy się o bliskich. Chcemy oddzielać dzieci od dziadków. Bo zarażają. Instytucje zamykamy. Nie zarabiamy. Na przyszłość odkładamy. Biedry, Lidle rozpierdalamy. Innych wartości doświadczamy. Duchowo dojrzewamy. Z bliskimi czas spędzamy (EMOCJE WPŁYWAJĄ NA DECYZJE).

Cash is dirty…

Noga boli. Badam krew by ewentualnie dietę podkręcić. Wyniki wyborne. Płacę za usługę. PŁATNOŚĆ TYLKO KARTĄ. O żesz! To miała być tylko spiskowa małoprawdopodobna teoria. Zamknij działalność – wypada tak zrobić. OK, nie ma problemu, i tak chcę odpocząć. W słuchawce głos martwiącej się żony „unikaj ludzi”. Brzmi grubo. Gdzieś słyszę nie całuj dziecka. No kisses, WTF? To tylko na filmach. O głupiej ludzkości. Ale na serio? Tak, na serio!

Dream came true…

… I to przeczucie. Że, to wszystko dzieje się w jakimś celu. Może wirus wszystkich nie zabije. Ale z pewnością namiesza. Wszyscy czekają na szczepionkę. A ja się jej boję. Nie zdziwi mnie jak będzie za darmochę. A my doprowadzeni do skrajnych uczuć, bedziemy się o nią jeszcze prosić, nie zdając sobie sprawy jaki wciągamy syf i w jakim celu. Jeśli nie siłą zmuszony, staniesz przed ważną decyzją. Po co to wszystko piszę? Abyś wiedział Piotrze, żeby odmówić! Bez względu na okoliczności i związane z nimi emocje.

Conlusions

Czemu to się dzieje? Why?

  • Aby podzielić świat na Matrixa i Świat?
  • Aby odebrać nam człowieczeństwo zmuszając nas do unikania siebie?
  • Aby zrobić z nas zastraszone technologiczne robociki? Czy przypadkiem nie widziałeś tego już w Japonii? Ale kto ma takiego pomysła? Mega mózgi ludzkie, kosmiczne czy SI?
  • A może wirus robi naturalną „czystkę”? Jak bardzo jest naprawdę śmiercionośny?

Everyone lies

Dużo pytań. Jeszcze więcej odpowiedzi. Zmęczony. Wyłączam się. Chętny jak nigdy do przytulania się z familią. Chyba z Bunią oglądniemy House’a. On również twierdzi, iż „wszyscy kłamią”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.