Tato, boję się…

Tutaj już nie Matrix, więc mogę gadać co myślę.

Jak długo to jeszcze potrwa? – to pytanko zadawane jest mi ostatnio dosyć często. – Już niedługo… ludzie tego nie wytrzymają – odpowiadam. Bo ile można utrzymać i wytrzymać stan uwięzienia, narzucenia homo sapiensowi by się więził sam w domu. *Leming wklejony w ekrany urządzeń pokazujących zło i przerażenie sam się wykreślił z grupy człowieka myślącego. I taki człek nie czuje się uwięziony. Może wyjebany. I na pewno skrzywdzony. Na los, na pogodę, na wszystko. Ja wielokrotnie zaznaczałem, iż nie jest mi źle w obecnym stanie. Odnalazłem pozytywy sytuacji i starałem się żyć. A więc ruszać się, odkrywać nieodkryte albo zapomniane, wykorzystywać to co natura dała w postaci słońca, zimnej wody, nieobciążającego pożywienia i czasu. Czasu, który system odebrał, a natura nigdy nie poskąpiła. Dlatego nie mogę być na nią zły.

Ale mogę być zły na ludzi. Decydujących, rządzących, manipulujących w tym niełatwym dla nas czasie. I jestem! Do tej pory przyjmowałem informacje nakazów (nie zakazów) z pokorą i po swojemu stosowałem się do nich. Ale kiedy zaczęto „przeginać pałe” i odczłowieczać nas wprowadzając prawa zakazów trąbiąc nimi przez jeżdżące megafony to mnie urzekło (najdelikatniej powiedziane). Sceny niczym z filmów o zarazach i zatrutym powietrzu wdrożono do życia. W jakim celu ja się pytam? Czy poza zastraszeniem i wprowadzeniem uczucia grozy jest jakieś wytłumaczenie? Bo kto ma teraz tłumaczyć moim dzieciom, że z Wielkanocnego rodzinnego śniadania musimy wrócić spacerując w rozdzielonych parach – mama z bratem, a ja z Tobą. Czy ktoś się zastanowił co w głowach młodych, jeszcze nie popsutych organizmów pojawiło się? A co w nieco starszych, niedawno jeszcze zbuntowanych „gimbusów” robi taka separacja od… wszystkiego? A co w nas już popsutych szczurach zatrzymanych w wyścigu po forse i władze? No i w dziadeczkach skazanych na wieści radiotelewizji? Może od razu rozdajmy po sztyleciku zachęcając do sepuku.

Zapadką uwalniającą moje hormony wkurwu była sytuacja, w której podczas samozorganizowanych zajęć WFu dla mojego Pierworodnego, ciekawego świata, otwartego, nadaktywnego syna, zaproponowałem wycieczkę zobaczenia fascynujących Go kamieniołów i związanej z tym otoczki koparek i ogromniastych ciężarówek. Jakież ogromniaste było moje zdziwienie gdy odmówił. Przyciśnięty do szczerości w rozmowie towarzyszacej bejsbolowym rzutom piłeczką tenisową Niko wygaduje się z uczucia strachu. Powtarzając jeszcze trzy razy „boję się” inicjuje we mnie ciąg dręczących pytań. „Boję się Policji, boję się ochroniarza, boję sie wirusa… nie słyszałeś Tatuś, jak krzyczeli z głośników żeby z domu nie wychodzić?” – nie mam pytań, nie mam złudzeń. Koronoskurwel zmienił mojego syna. Zmienił ludzi. I zmieni więcej.

Jestem w dyskomforcie zabierając dzieci poza mury mojego 50metrowego pałacu. Nie ze względu na zagrożenie, w które nie wierzę. Ze względu na ludzi, których najwyraźniej dręczy obecność innych na otwartej przestrzeni. Czuje ich wytykiwanie palcami jeśli na trawce przed blokiem skakankę czy otwartość na promienie słoneczne uruchamiam. Dla kogoś niezbędne do życia jest pójście do sklepu i jest OK. Dla mnie do funkcjonowania jest potrzeba spaceru to już nie jest OK. Bo ktoś/coś tak ustaliło. Na podstawie zmanipulowanych informacji przesłanych różnymi drogami. Przedstawionych w sposób co najmniej zastraszający. Nie w pozytywny lecz raczej negatywny. A czemu? Bo to nas interesuje. Nasz słaby móżdżek ludzki przyjmie i kupi grozę. Ona się sprzedaje. Lecz kiedy wybiega to poza sferę zdrowotną, a wkracza i przyjmuje bardziej postać polityczno- ustawową to niektórzy mogą pęknąć. A razem z tym nadmuchany grzyb atomowy. I powstaną buntujące się jednostki, grupy, podziemia jak na wspomnianych wcześniej drętwych filmach. I ja pękam. I pytam: czy można byłoby powiadomić: wirus jest groźny, chcesz przeżyć – nie kontaktuj się z przedstawicielem Twojego gatunku. Bo umrzesz. Twój wybór. A my wyboru nie mamy. Mamy ulec nakazowi noszenia rękawiczek i maseczek. Zachęcani do tego plotkami o liczbie mega śmiertelności. Ale ta liczba prawdziwie nie jest przedstawiona. Zmodyfikowana, przetworzona jak żarcie pakowane do naszych tępych mózgów. Tak, tak. Nie żołądków. Mam wrażenie, że ten syf leci prosto w nasze szyszynki zakrzywiając i oszukując świadomość ludzką.

Jak wspomniałem, ja się stosowałem. Co Rząd narzucił, nie negowałem. Z pracą przystopowałem. Mniej ludzi odwiedzałem. Znajomków nie przyjmowałem. Dałem Wam działać rzadzące pisiory. Obserwowałem jak sprawy pozawirusowe rozkminiacie, ustawy przepychacie, 5G zakładacie. Jak się w tym gubicie, do błedów nie przyznajecie, a przez to nas obywateli z szacunku i godności obnażacie. Jarusiu, przymknąłem nawet oko na Twoje wygłupienie się w rocznice Smoleńska, gdy wtargnąłeś z ferajną na Powiązki zakłócając spokój tam odpoczywających. Przy zakazie samemu wprowadzonym. Śmiech na sali. A mi już do śmiechu nie jest. Bo dzisiaj naprawdę zesmutniałem widząc kosmitów łażących z przykrytymi twarzami i dłoniami. Jakby się wstydzili, że ludźmi są albo powietrza zdrowego łapać nie chcą. Kiedy nam powiecie, że jest ono skażone i kiedy mamy w to łyknąć jak bidne dziewczyny w podziemiach Seksmisji? Czy tylko ja widzę, że ta akcja „maska” po wylądowaniu dużego samolociku na Okęciu ruszyła? Ciekawi mnie czy jakby Chinole opóźnili lot albo Bin Laden skręcił sterami, to rozporządzenie ratowania świata w Polsce rozpoczęłoby się kilka dni poźniej? Przyznaję, że ja sam tę machę mam. I ryja przykrywam. Bo tego nie robiąc to mnie za innego macie i łatkę cwaniaka przyklejacie. Tak więc, gdy już otworzysz oczy i zauważysz, że obroty kuli ziemskiej nie zatrzymane są wirusem z Wuhan, tylko… no właśnie czym? Chyba nikomu nie jest potrzebne upodlić innego człowieka, zbiednieć go, zakazać mu tego i owego, pozbyć możliwości decydowania o swoim losie. No i tylko czekać na wiadomość: ” Panie Prusak, może Pan znów pracować, ale po wcześniejszym zaszczepieniu się”. Mimo, iż jestem przekonany o pozytywnym zakończeniu tej gównianej akcji to obecnie mam ochotę spieprzać na inną planetę, obserwując stamtąd jak ziemianie sami sobie niszczą swoją.

Zalecam byś odłączył łepetyne od przypływu informacji, ale uważam, ze prawda sie należy. Poniżej dwa filmiki, które pewnie niebawem znikną.

Informacje manipulacje WIRUS

Prawda o o systemie

Pozdrawiam

Wku#%*ny Piotr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.